Nowa powieść już w okolicach Świąt!

Z ogromną radością informuję, że najprawdopodobniej jeszcze przed Bożym Narodzeniem na WNS będzie miała premierę moja najnowsza książka. Najprawdopodobniej, bo nie gwarantuję, że do Świąt uporam się z jej składem. Aczkolwiek dołożę wszelkich starań, by tak się stało. Będzie więc można sprawić sobie z niej prezent pod choinkę.

Cała rzecz wynikła dość niespodziewanie. Pierwotnie planowałem wydać inną książkę, a do tego zrobić to dopiero w lutym. Tamta pozycja oczywiście w żadnym razie nie wypada z grafiku i już zachęcam do wyczekiwania jej. Tę natomiast napisałem w ubiegłym roku i nawet przebąkiwałem o niej tu i ówdzie, ale po przeczytaniu pierwszej wersji manuskryptu doszedłem do wniosku, że nie powinna ujrzeć światła dziennego. Minęło jednak trochę czasu i po przemyśleniu sprawy oraz konsultacji z moim Czytelnikiem Numer Jeden postanowiłem zmienić zdanie.

Książka nosi tytuł “Spełnienie” i jest… no cóż, najlepiej chyba określić ją jako psychologiczny thriller z elementami postmodernistycznymi. W tej notce nie chcę się wdawać w wyjaśnienia, dlaczego tak i jakie okoliczności miały na to kluczowy wpływ. O tym będzie można przeczytać w dołączonym do książki posłowiu. Choć pewnie napomknę o tym także w którymś z felietonów lub w materiałach promocyjnych.

Akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych… lub raczej w jakimś całkowicie fikcyjnym świecie je przypominającym. A tak naprawdę po prostu w świecie utkanym z filmowych i literackich klisz. Z pewnych względów, o których szerzej także piszę w posłowiu – a być może pokuszę się o to również w innej notce na stronie – zależało mi na umieszczeniu fabuły jak najdalej od tu i teraz. Może nawet bardziej od tu niż od teraz, bo historia dzieje się w XXI wieku – mniej więcej w tym samym czasie, w którym zacząłem ją sobie projektować w głowie.

Głównym bohaterem jest krytyk literacki, a zarazem niespełniony pisarz, Dan, który przyjeżdża na pewien prowincjonalny uniwersytet, by poprowadzić tam warsztaty z pisania o literaturze. Zamieszkuje w dużym i podejrzanie tanim domu na peryferiach miasta, a już pierwszego dnia odkrywa, że znajdują się tam jedne drzwi, do których nie dostał klucza. Oczywiście kryje się za nimi tajemnica, która sporo namiesza w jego życiu i obudzi demony jego własnej dość traumatycznej przeszłości. Tyle w najogólniejszym zarysie.

Wiem, że ten króciuteńki opis niewiele mówi, a na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz błahy. Mam jednak nadzieję, że w historii Dana udało mi się zawrzeć kilka istotnych i wcale nie wziętych z księżyca kwestii. W każdym razie z takim zamysłem ją pisałem.

Dla mnie praca nad tą powieścią stanowiła swego rodzaju mały przewrót kopernikański w stosunku do tego, czym zajmowałem się przez kilka ostatnich lat. Przewrót, ale też w pewnym sensie powrót. Powrót do literatury rozumianej artystycznie, a nie publicystycznie. Powrót do myślenia o sobie samym jako o przede wszystkim pisarzu. Mogę więc chyba śmiało powiedzieć, że historia zatoczyła u mnie koło. A wpływ na to miały okoliczności, w jakich powstawało “Spełnienie”. Ale to temat na inną opowieść.

W przyszłym tygodniu opublikuję fragment na zachętę. A potem… już tylko odliczanie. Póki co zapraszam do odwiedzenia Księgarni oraz, jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co tutaj robię, do subskrybowania strony. Polecam się.

Podziel się tym ze znajomymi.