Plany pisarskie i wydawnicze na 2022 rok

A przynajmniej na pewną jego część, bo dwanaście miesięcy to i dużo i niewiele zarazem. Sporo więc może się wydarzyć. Kilka spraw jednak rysuje się na horyzoncie nader wyraziście i nimi właśnie chcę się z Państwem podzielić w tym wpisie. A zatem…

Kiedy kolejna książka?

Tu odpowiedź jest prosta: na wiosnę, prawdopodobnie w okolicach Wielkanocy. Początkowo, jak już pisałem, zamierzałem opublikować ją już w lutym. Tak naprawdę z myślą o niej w ogóle powołałem do istnienia WNS. Ponieważ jednak sprzedaż Spełnienia idzie nieco oporniej, niż zakładałem – co oczywiście nie jest żadną skargą, a jedynie stwierdzeniem obiektywnego faktu – doszedłem do wniosku, że spróbuję dać mu nieco więcej czasu na przysłowiowym świeczniku. Kiedy wprowadzę do Księgarni kolejną pozycję, “Spełnienie” siłą rzeczy będzie musiało zejść na dalszy plan.

O czym będzie nowa książka?

Będzie zarazem podobna do “Spełnienia” i mocno od niego różna. Została napisana – bo jej tekst w wersji surowej już istnieje – według identycznego wzorca: tzn. miejsce akcji w USA i zabawa kilkoma gatunkami (tu mieszanka dramatu obyczajowego, grozy i tzw. powieści chrześcijańskiej, co rozwinę za chwilę). A inna… no cóż, przede wszystkim ze względu na treść i podejmowaną problematykę.

Powieść nosi tytuł “Drugie przykazanie” i opowiada o pastorze, który… a zresztą, proszę sobie trochę pogłówkować. Jej powstanie to efekt po części moich własnych religijnych poszukiwań z kilkunastu ostatnich miesięcy, a po części wynikającej z nich fascynacji chrześcijańską kulturą w jej protestancko-anglosaskim wydaniu. Powiedzmy, że “Drugie przykazanie” to taka moja próba wstrzelenia się w ten nurt przy jednoczesnym przefiltrowaniu go przez moją specyficzną, nieco mroczną wrażliwość, którą zaprezentowałem wcześniej w “Spełnieniu”.

Próba, od razu powiem, średnio udana. Nie w sensie, że książka wyszła źle. Raczej w tym, że pisząc ją, przekonałem się, że chrześcijański pisarz wedle kanonicznej wykładni to ze mnie nie będzie.

Aczkolwiek…

Tak jak zauważyłem w notce biograficznej, próbując nakreślić moje literackie współrzędne: nie da się oddzielić zapatrywań autora od tego, co tworzy, więc moje przekonania, to, w co wierzę, i soczewka, przez którą w związku z tym postrzegam rzeczywistość, na różnorakie sposoby przejawia się w tym, co piszę, i tak też będzie w przyszłości – także w tekstach, które planuję napisać w tym roku. Pewna metafizyczna wrażliwość, duchowe ukierunkowanie czy motywy będą w nich obecne, nawet jeśli nie będą to teksty otwarcie religijne.

Właściwie “Spełnienie” też poniekąd zaliczam do tego nurtu, gdyż poza przedstawioną historią mówi o pewnych, nazwijmy je tak, moralnych rozdrożach, na które może wejść człowiek, jeśli zbytnio ulegnie zgubnym instynktom.

Dalej w tym kierunku

I ten kurs zamierzam utrzymać. Tzn. z jednej strony dalej rozwijać tę nieco przypowieściową stylistykę opartą na budowaniu historii z bliskich mi popkulturowych konwencji, by w ich kostiumie przemycać pewne ważne dla mnie tematy, a z drugiej – krystalizować własną, że się tak ciut górnolotnie wyrażę, filozofię, którą zawrę w literaturze.

A piszę to wszystko w dniu, w którym po świąteczno-noworocznym rozleniwieniu rozpoczynam pracę nad nową książką. I mam nadzieję, że będzie gotowa latem lub jesienią.

A jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co robię, zapraszam do zasubskrybowania strony.

Podziel się tym ze znajomymi.